Archiwa tagu: karol szymanowski

Gagaku – muzyka zatrzymana w czasie, czyli gdy mniej znaczy więcej

W pierwszej części artykułu o muzyce Japonii (Przybliżanie Dalekiego Wschodu) nadmieniłem, że tam, na „krańcu świata”, przyjdzie nam zetknąć się z estetyką diametralnie odmienną od naszych codziennych, muzycznych doświadczeń. Dlatego w części drugiej spróbujmy przyjrzeć się bardziej owej egzotycznej odmienności. Czytaj dalej Gagaku – muzyka zatrzymana w czasie, czyli gdy mniej znaczy więcej

Muzyka patykami pisana

Powiadają, że początek muzyce kubańskiej dały dwa kawałki drewna. Może to i prawda, zwłaszcza że już wcześniej moc drzemiąca w parze patyków pozwoliła ludzkości rozniecić ogień, rozpraszając mrok i dając ciepło. Tym razem dwa drewienka w kształcie cygar pozwoliły wzniecić dźwiękowy ogień nie przez pocieranie, lecz uderzane jeden o drugi. W efekcie tego stukania powstała muzyka o temperaturze wrzenia. Czytaj dalej Muzyka patykami pisana

Namiętność do namiętności czyli romantycznej historii ciąg dalszy

Szczególnie wdzięcznym polem do popisu dla romantycznych kompozytorów była „romantyczna miłość”. Już z samej definicji powinna ona być wielka, płomienna, oczywiście nieszczęśliwa i najlepiej niespełniona. Jak wspomniałem wcześniej, tu Berlioz też osiągnął niezłe wyniki. Czytaj dalej Namiętność do namiętności czyli romantycznej historii ciąg dalszy

Romantyczna historia z epoki romantyzmu

Gdy w pewien grudniowy poranek Honore de Balzac przemierzał ulice Paryża w poszukiwaniu ziaren dobrej kawy, dostrzegł afisze informujące o wystawieniu nowego muzycznego dzieła – Symfonii Fantastycznej Hectora Berlioza. Balzac znał już to nazwisko; przypomniał sobie czytane nie tak dawno interesujące felietony, których tematem była nowa romantyczna duchowość coraz śmielej prześwietlająca XIX-wieczną Europę. 

Symphonie fantastique – Episode de la vie d’un Artiste (Op. 14) – Un bal

Czytaj dalej Romantyczna historia z epoki romantyzmu

LAS MADERAS QUE CANTAN – drzewa które potrafią śpiewać

Instrumentem, który najczęściej kojarzy się nam z muzyką Meksyku jest niewątpliwie gitara. A to zapewne za sprawą słynnych mariachi – ulicznych grajków, którzy w sposób zorganizowany zabawiają turystów. Początkowo grali jedynie na weselach, zajmując się muzykowaniem w chwilach wolnych od pracy na meksykańskich hacjendach. Teraz pracą wzgardzili i wyszli na ulicę. Wystrojeni, w efektownych sombrerach na głowie, wystawiają się na widok publiczny ze swoimi gitarami. Czytaj dalej LAS MADERAS QUE CANTAN – drzewa które potrafią śpiewać

Bossa nova – puls Brazylii

Jest jak urokliwy blask zachodzącego słońca, ciepło nadmorskiego piasku pod stopami, szum rozkołysanych wiatrem palm. Jest jak słodycz w filiżance gorącej kawy. Zwiewna, łagodna, pełna wdzięku, delikatna i subtelna: to bossa nova – brzmienie i puls Brazylii.

Czytaj dalej Bossa nova – puls Brazylii